"Ta postać wciąż daje wielkie świadectwo, nie dezaktualizuje się, wciąż trwa to wielkie świadectwo jego życia, jego trudu, jego posłannictwa." Kard. K. Wojtyła (Kraków, 15 IX 1967)

BRAT NASZEGO BOGA
Pochylając się nad dramatem Karola Wojtyły Brat naszego Boga przedstawiającym głębię postaci św. Brata Alberta można powtórzyć za autorem , iż "jest to próba przeniknięcia człowieka". Zostały bowiem w nim zawarte fundamenty i najważniejsze przesłanie antropologii filozoficznej i teologicznej przyszłego Papieża. W wymiarze filozoficznym zachowuje realizm, uznaje transcendencję człowieka i przenika jego wnętrze, natomiast w wymiarze teologicznym podkreśla ,że " każda osoba ludzka została stworzona na obraz i podobieństwo Boże". Brat naszego Boga nie jest biograficznym dramatem o Adamie Chmielowskim, to typowy " dramat wnętrza", w którym spotykają się wartości uniwersalne i ponadczasowe. Wychodząc poza powszechnie znane filologiczne interpretacje tego dramatu uwagę zwraca nie tylko jego rapsodyczny charakter oparty na "supremacji dojrzałego słowa", ale wciąż aktualny dyskurs obejmujący choćby kwestie " człowieka wymiennego i niewymiennego", posłannictwa sztuki, analizy ludzkiej psychiki, odpowiedzialności za społeczeństwo, buntu pokrzywdzonych czy konieczności przeprowadzenia "rewolucji duchowej" . Wojtyła posługując się postacią bohatera dramatu Adama ( alter ego Adama Chmielowskiego) określa gniew jako siłę twórczą, natomiast przestrzega przed posługiwaniem się nim " jako surowcem".

Jest to stwierdzenie niezwykle odważne biorąc pod uwagę polityczne realia powstawania utworu ( okres stalinowskiego terroru i nasilenia represji). Jak instrumentalnie byli traktowani ludzie w systemach totalitarnych jest faktem powszechnie znanym. Czy właśnie nie tak jak ów "surowiec" przeznaczony do obróbki ? Przecież inżynierowie dusz mieli wykuwać nowego człowieka. Znając nasze realia, raz był to człowiek z marmuru, innym razem z żelaza, ale zawsze miał być uległą marionetką w rękach "przewodniej siły narodu", a taką rolę w PRL uzurpowała sobie komunistyczna partia.

I w tejże scenerii stalinowskiego piekła , socrealistycznej pseudosztuki i ponownie zniewalanej Polski nieznany nikomu wikariusz ze wsi Niegowici ma odwagę podważać teorię rewolucji w ujęciu marksistowskim , a zamiast dogmatu walki klas opartego na ludobójstwie postuluje głęboką przemianę ludzkiego ducha. Mało tego, w scenie Spowiedź Adama ustami spowiednika wypowiada znamienne słowa: "Daj się kształtować miłości". W obliczu eksterminacji " wrogów ludu" w imię szatańskiej ideologii komunizmu oferuje miłość bliźniego rozszerzającą się na miłosierdzie obejmujące wszystkich współbraci. Karol Wojtyła dramatem Brat naszego Boga uczynił Brata Alberta postacią, która nie tylko była wzorem świętości w okresie zaborów, ale też doskonale wpisywała się w aktualną historię Polski stojąc po stronie chrześcijańskich wartości zakorzenionych w tożsamości własnego narodu.

Błędem byłoby jednak przypisywanie utworowi Karola Wojtyły przesłania li tylko politycznego. Jest to bowiem utwór wielowarstwowy, rozpisany na głosy, w którym zawoalowane kwestie polityczne są tylko fragmentem większej całości.

Dostrzec bowiem w nim można fundamenty przyszłej teologii podmiotu ludzkiego, etyki " doświadczania powinności moralnej" i myśli społecznej Jana Pawła II. W centrum zainteresowań przyszłego Papieża jest nie polityka, ale Osoba i Czyn, Dobro i Wartość.

Akcja dramatu rozgrywa się w Pracowni Przeznaczeń i w Podziemiach Gniewu, a kończy sceną Dzień Brata. Rozmowy jakie prowadzą osoby dramatu dotyczą bardzo szerokiego spektrum spraw. To niemal holistyczne spojrzenie na ziemskie bytowanie osoby ludzkiej, na trud egzystencji, na problem definiowania wolności, dopełnione tajemnicą obecności transcendentalnego Boga i metafizyką twórczych postaw. Ta swoista przemiana malarza Adama Chmielowskiego w Brata Alberta przypomina nie tylko celę w klasztorze księży Bazylianów w Wilnie, w której więzień, bohater III części Dziadów Mickiewicza napisał węglem na ścianie : " Umarł Gustaw, narodził się Konrad", ale też sam akt przeistoczenia, transsubstancjacji, który tu dokonuje się na ołtarzu Ojczyzny. A to oznacza, że zarówno Brat Albert jak i Konrad przekroczyli granicę Widzialnego przenikając przestrzeń " Królestwa nie z tego świata".

Brat naszego Boga opublikowany został dopiero w 1979 roku, po wyborze kard. Wojtyły na Następcę św. Piotra, co tylko potwierdza fakt, jak "niebezpieczny" dla ówczesnych władz był to utwór.

CREATIO CONTINUA
Jaki testament zostawił św. Brat Albert ? Co znaczy dziś ten heroizm pracy i poświęcenia ? Dlaczego mimo upływu lat postawa ta wciąż fascynuje i inspiruje ? Co nam dał , a co nam zadał szary mnich ?

To tylko nieliczne pytania jakie nasuwają się na myśl, kiedy mówimy o tej niezwykłej postaci. Nie chodzi tu jednak o odpowiedź , która trąca o wielokrotnie powtarzany schemat.

Taką odpowiedź wszyscy znamy. I nie chodzi tu też o posługiwanie się bogactwem kategorii semantycznych czy polifonią reprodukowanych znaków, ale o swoistą trans-iluminację i otwarcie się całym sobą na Słowo, które staje się Ciałem i zakorzenia się w Gruncie Sensu Całości. Oznacza to , iż wiara w to co robię staje się zawierzeniem i przekonaniem, a więc niejako odsuwa na bok wszelkie scjentystyczne wątpliwości oparte na oświeceniowym racjonalizmie, współczesnym relatywizmie, spekulacji i kulcie czystej nauki.

Mimo, iż ta metafizyczna przestrzeń wymyka się prawom logiki, być może nawet ociera się o szaleństwo, to nadaje filozofii bytu człowieka głęboki sens, bowiem jej kreatorem staje się sam Stwórca. Może więc tworzyć i kontynuować dzieło św. Brata Alberta oznacza tyle co przyjąć jako zadanie formułę soteriologiczną św. Jana :"abym czynił wolę tego, który mnie posłał".

ECCE HOMO - OTO CZŁOWIEK
Kiedy patrzę na obraz Ecce Homo
To widzę twarz Człowieka
Który zrzuca z siebie
Sztywny od zakrzepniętej krwi płaszcz
Obejmuje czule kwiat cierniowej korony
A potem wypełniony światłem Stwórcy
Przekracza granice transcendencji
Wylewając z glinianego dzbana strumienie Dobra

Kiedy patrzę na obraz Ecce Homo
To widzę grozę Cierpienia i tajemnicę Przeistoczenia
Które są obecne w każdym z nas
Odczuwam lęk wypierany radością winobrania
I słucham anioła który oznajmia upadek Babilonu

Kiedy patrzę na obraz Ecce Homo
To widzę miejskie ogrzewalnie i przytuliska
W których tłoczy się ludzka nędza i występek
A szary mnich stukając protezą
Rozdaje ubogim chleb wypełniony modlitwą

Kiedy patrzę na obraz Ecce Homo
To widzę pogrążony w mroku ogród Getsemani
Grotę Pojmania za potokiem Cedron
W której Judasz pocałunkiem zdrady
Obnażył ludzką słabość

Teraz patrzę na Mistrza który milczy
Jakby pogodził się z ciężarem krzyża
Który niósł na górę Golgoty
Jakby przyjął ofiarę odkupienia
Uniżając samego siebie
Jakby rozpłynął się w niebycie
Natchniony wołaniem Stwórcy

Może widzi przez strugi krwi zalewające źrenice
Deszcz płatków róż
Opadających na jaspisowe mury Nowego Jeruzalem

Jednak ta wizja jest daleka od złowrogiego teraz
W którym cierpienie ma smak octu
I bólu przebitego włócznią boku
A drogi zbawienia pokrywa gęsta mgła

Ta wizja jeszcze nie nadeszła
Ale wróci z chwilą Zmartwychwstania
By nagie arkady pokryć wybujałym bluszczem
Mieniącym się barwami odrodzonego życia

Ta wizja wróci paruzją na końcu czasów
By sprawiedliwych
Porwać w powietrze na obłoki naprzeciw Pana

Teraz skatowany Mistrz z trzciną w ręce
I sznurem zawieszonym na ramionach
Unosi głowę jakby chciał powiedzieć : Przebaczam

To czas upadku człowieka i wzrostu Zbawiciela
To chwila w której ofiara złożona z boskiego ciała
Zamienia się w nieśmiertelny pokarm

HIOB
Obecnie ( marzec, kwiecień 2020) wszystkich dosięga kryzys związany z koronawirusem. Ta globalna pandemia pogłębia nasze postrzeganie rzeczywistości i zmusza do refleksji. Wszechobecny strach przed chorobą, a w wielu przypadkach również utratą życia powoduje, iż wielu z nas swój los powierza Bożej Opatrzności. Mam przed sobą tekst sztuki Karola Wojtyły Hiob- drama ze starego testamentu, gdzie autor informuje, iż „rzecz dzieje się za dni dzisiejszych czasu hiobowego – Polski i świata”. Dramat ten w roku 1940 napisał 20 letni student polonistyki Karol Wojtyła, przyszły Papież. Pragnę tu przytoczyć pewien fragment, który jest zawarty w epilogu:

„Oto cierpienie, co gruntuje-
oto cierpienie, co przemienia,
co Nowy Zakon w sercu kuje,
jak nowy dzień stworzenia—
- Tako przechodzą Boże fale,
jedna obala- druga wznosi
Patrzajcie fali- Patrzcie fali
Dziś, bracie serce posil.”

Część pierwszą znajdziesz TUTAJ - "ŚWIATŁO W ŁACHMANACH cz.1"

Tekst: Ireneusz Makowski dla MAGAZYNU DRAWSKIEGO