"Ta postać wciąż daje wielkie świadectwo, nie dezaktualizuje się, wciąż trwa to wielkie świadectwo jego życia, jego trudu, jego posłannictwa." Kard. K. Wojtyła (Kraków, 15 IX 1967)

25 grudnia 2016 r. minęło 100 lat od śmierci Brata Alberta- krakowskiego apostoła ubogich. Chcąc uczcić tak doniosłą rocznicę Sejm RP ustanowił rok 2017 rokiem Adama Chmielowskiego, a w Kościele od 25 grudnia 2016 do 25 grudnia 2017 trwał Rok św. Brata Alberta , wychowawcy opuszczonej młodzieży, zakonnika "dobrego jak chleb", o którym św. Jan Paweł II powiedział, iż " (..) Nie tylko służył ubogim, ale sam stał się jednym z nich, gdyż oni stali się dla niego żywą ikoną Chrystusa - Ecce Homo" , a którego Adolf Nowaczyński nazwał " Najpiękniejszym człowiekiem swojego pokolenia".

Natomiast 27 lutego 2020 miała miejsce inauguracja 100. rocznicy urodzin św. Jana Pawła II. Świętego, który jest nie tylko symbolem polskości, ale też którego ponadczasowe nauczanie i wołanie z głębi tysiąclecia odnowiło oblicze ziemi.

Co więc łączy tych dwóch świętych Polaków, te dwie wielkie , niezwykłe i niepowtarzalne osobowości na przestrzeni dziejów polskiego narodu i świata ?

Warto dziś w tych szczególnych czasach zarazy, apokaliptycznych znaków, relatywizmu, upadku wartości i zatwierdzonej „moralności sytuacyjnej ” próbować odpowiedzieć na to przecież niełatwe pytanie.

W liście pasterskim Episkopatu Polski z okazji Roku św. Brata Alberta postawiono pytanie: "Kim był św. Brat Albert, cóż niezwykłego było w tym niepozornym „szarym mnichu”, którego klasztorem stał się świat materialnej i moralnej nędzy?"

Tak więc o odpowiedź na pytanie kim był ów człowiek - można pokusić się przywołując tytuł dramatu Karola Wojtyły Brat naszego Boga , który to powstawał w latach 1944-1950, a przedstawiał losy polskiego powstańca, malarza i zakonnika Alberta Chmielowskiego. Św. Brat Albert był Bratem naszego Boga, był świadectwem oddania bez reszty i wzorem ewangelicznej miłości. Był postacią, która , jak mówił Karol Wojtyła w 1977 " głęboko odpowiada trudnościom i niepokojowi naszych czasów".

Karol Wojtyła nie krył swojej fascynacji i inspiracji postacią Adama Chmielowskiego, a już jako Jan Paweł II w swojej książce Dar i Tajemnica o Bracie Albercie pisał: "Dla mnie jego postać miała znaczenie decydujące, ponieważ w okresie mojego własnego odchodzenia od sztuki, od literatury i od teatru, znalazłem w nim szczególnie duchowe oparcie i wzór radykalnego wyboru drogi powołania." I dalej w książce Wstańcie, chodźmy!:" Był dla mnie postacią przedziwną. Bardzo byłem z nim duchowo związany.(..) Fascynowała mnie jego osobowość.(...) . Jego dzieje bardzo pomogły mi zostawić sztukę i teatr, i wstąpić do seminarium duchownego."

Obu Wielkich Polaków łączyła nie tylko miłość do Boga i sztuki , ale też dramat wyboru między jednym powołaniem a drugim.

DROGA TRUDNEGO WYBORU
Życie Adama Chmielowskiego ( 1845-1916) naznaczone było nie tylko piętnem dramatów rodzinnych ( 1853- śmierć ojca, 1859 - śmierć matki) , ale też tragizmem walk narodowo-wyzwoleńczych, których zwieńczeniem było powstanie styczniowe (1863).

Za swój udział w powstańczym zrywie 18 letni student Instytutu Politechnicznego w Puławach wiedziony patriotyzmem zapłacił wysoką cenę. Jak mówił kardynał Karol Wojtyła: " Miłość do Ojczyzny wypaliła na nim dozgonny stygmat: pozostał kaleką aż do śmierci, zamiast własnej nogi miał protezę".

Po upadku powstania zagrożony carskimi represjami trafił do Paryża, potem po ogłoszeniu amnestii w 1865 r. powrócił do Warszawy, gdzie rozpoczął studia malarskie.

Następne etapy jego bogatego życiorysu to studia politechniczne w Gandawie i nauka na Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Monachium, gdzie przyjaźnił się z wieloma artystami ( Stanisławem Witkiewiczem, Józefem Chełmońskim, Aleksandrem Gierymskim, Leonem Wyczółkowskim) .

Z tego okresu pochodzi najsłynniejszy obraz Chmielowskiego Ecce Homo, który spowodował swoisty przełom w jego życiu; wstąpienie do Zakonu Ojców Jezuitów w Starej Wsi, silne załamanie nerwowe, opuszczenie nowicjatu, a w końcu ( styczeń 1882) odzyskanie równowagi psychicznej i wewnętrznego spokoju w starym szlacheckim dworku na Podolu, u swojego brata Stanisława, który administrował majątkiem ziemskim hrabiów Koziebrodzkich w Kurdyńcach.

Po powrocie do Krakowa ( 1884) odnajduje sens dalszego życia w duchowości św. Franciszka z Asyżu oraz jego idei Trzeciego zakonu dla świeckich. Tu porzuca malarstwo, poświęcając się pomocy ubogim, wydziedziczonym ale również i tym, którzy osiągnęli dno ludzkiej nędzy i upadku. Mieszka razem z alkoholikami i bezdomnymi w ogrzewalni miejskiej przy ul. Skawińskiej na Kazimierzu. Jak pisał ks. Jan Badeni w artykule Obrazki z krakowskiej nędzy " było to strachem i obrzydzeniem przejmujące zbiorowisko nie tylko wszelkiej nędzy, ale wszelkiej moralnej zgnilizny, wszelkiego rodzaju występków".

Adam Chmielowski przywdział szary habit III Zakonu św. Franciszka 25 sierpnia 1887 roku w Kaplicy Loretańskiej kościoła Ojców Kapucynów w Krakowie, natomiast śluby zakonne złożył rok później. W 1888 założył Zgromadzenie Braci Albertów, a w 1891 Zgromadzenie Sióstr Albertynek. Potem powstały jeszcze podobne ośrodki w Lwowie, Tarnowie i Zakopanem.

WALKA Z CIENIEM
Okresem szczególnym w życiu Adama Chmielowskiego był nowicjat w zakonie jezuitów w Starej Wsi k. Brzozowa. Przeżywa tu poważny w skutkach kryzys psychiczny, który spowodował nie tylko rezygnację z dalszego pobytu w nowicjacie, ale i leczenie w Krajowym Zakładzie dla Umysłowo Chorych w Kulparkowie k. Lwowa.

Sprawa jest o tyle trudna, że doświadczenia mistyczne mogą często przejawiać symptomy objawów chorobowych. Być może pod wpływem intensywnych ćwiczeń rekolekcyjnych i praktyk duchowych system dotychczasowych prawd egzystencjalnych Adama Chmielowskiego został poddany tak głębokiej erozji, że władze psychiczne kierując się ku Absolutowi, dokonując swoistej transgresji, odrzucenia dotychczasowego kanonu wartości i przyjęcia nowych wyborów moralnych uległy paraliżującej traumie. Wiele o tej drażliwej kwestii mówi psychologia kryzysu podkreślając, iż pozytywnie przeżyty kryzys ( co miało miejsce w przypadku Chmielowskiego) powinien wyzwalać nowe możliwości rozwojowe i wielowymiarowe postrzeganie rzeczywistości.

W osobie Adama Chmielowskiego zaowocowało to duchową transformacją, której efektem było przyjęcie Chrystusa jako wzoru życia.

Psychiczny kryzys aberratio mentis jaki miał miejsce podczas nowicjatu w zakonie interesująco diagnozuje Rafał B. Siwiec CFA w swojej książce Św. Brat Albert szukając konotacji z archetypem Cienia, który jest składnikiem fundamentalnej struktury w teorii Carla Gustava Junga. Cień to miejsce, do którego spycha się te aspekty psychiki, jakie usiłuje się stłumić i wyeliminować.

Ta nasza " druga strona", "ciemna strona" jest zbyt przerażająca, aby się z nią skonfrontować. Dlatego też ucieczka od Cienia, który odrzucamy ze względów moralnych i estetycznych, ponieważ jest sprzeczny z uznanymi świadomie zasadami jest próbą ucieczki od mroku i labiryntu podświadomości. W rzeczywistości jest to ucieczka pozorna, ponieważ nie można do końca uciec od siebie.

Z drugiej strony jednak, jak powiedział C.G. Jung ,"w Cieniu tkwi złoto". Cienia nie można odrzucić, ale kiedy zaakceptujemy swoją najmroczniejszą stronę , pozbawimy ją władzy nad naszym życiem. Wydaje się więc, że takie postrzeganie dramatu Chmielowskiego, dopełnione poprzez drugą fazę procesu indywidualizacji , w której to zgodnie z teorią C.G.Junga energia kieruje się do wewnątrz, by dokonała się transformacja całego kompleksu zjawisk psychicznych, takich jak: samopoznanie, zrozumienie własnej kondycji w świecie rzeczywistym i nadprzyrodzonym, dopełnienie pola świadomości o treści nieświadome, wycofanie projekcji, uznanie swojej wewnętrznej prawdy, dotknięcie transcendencji i zanurzenie się w filozofii Boga - jest milowym krokiem w drodze ku zrozumieniu całości fenomenu jakim był Święty Brat Albert. Ta dramatyczna " noc ciemna" jak ten stan już jako zakonnik określił posługując się słowami św. Jana od Krzyża była momentem zwrotnym w jego życiu.

MALARSTWO IDEI
Gruntowne wykształcenie artystyczne uzyskał Adam Chmielowski podczas studiów w Akadami Sztuk Pięknych w Monachium w latach 1870-1874.Trzeba zaznaczyć, iż dominującym wówczas kierunkiem w edukacji był neohumanizm , a w sztuce akademizm i historyzm.

Chmielowskiemu szczególnie bliskie były idee ruchu neohumanistycznego, które zakładały obalenie starego ustroju aby zrównać ludzi mimo różnic społecznych i wyznaniowych. Natomiast sztywne kanony artystyczne, konserwatyzm i niechęć profesorów monachijskiej Akademii wobec nowych prądów w sztuce wywierała negatywny wpływ na młodego artystę, który już podczas pobytu w Paryżu poznał nowatorskie malarstwo francuskich impresjonistów (Eduarda Moneta, Edgara Degasa, Pierre'a Augusta Renoira czy Pissarro).

Tak więc lansowany powszechnie styl akademicki Chmielowski oceniał bardzo krytycznie zarzucając mu szablonowość, sprzyjanie niewybrednym gustom odbiorców, łatwiznę i komercjalizm. Określił nawet ówczesne pracownie artystyczne uprawiające ten kierunek w malarstwie jako " potworne fabryki".

Zafascynowany był impresjonizmem, symbolizmem Arnolda Böcklina, jak również twórczością Anselma Feuerbacha, który łączył sztukę klasyczną o tematyce antycznej z naturalizmem. Dziś Adam Chmielowski, którego dorobek to 61 obrazów olejnych, 22 akwarele i 15 rysunków, zaliczany jest do prekursorów polskiego impresjonizmu, neoromantyzmu i symbolizmu.

Do jego najbardziej znanych prac należą m.in. najsłynniejszy religijny obraz Ecce Homo oraz Po pojedynku, Dziewczynka z pieskiem, Cmentarz, Dama z listem, Powstaniec na koniu, Wizja św. Małgorzaty, Zachód słońca, Amazonka. Chmielowski był genialnym kolorystą, który w swoich obrazach nie formę lecz ideę stawiał zawsze na pierwszym miejscu. W swojej rozprawie O istocie sztuki napisał : " Istotą sztuki jest dusza, wyrażająca się w stylu".

OPIEKUN I WYCHOWAWCA ODRZUCONYCH
Kraków pod panowaniem austriackich Habsburgów na przełomie XIX i XX wieku był miastem w którym obok rezydencji magnackich i kamienic bogatych mieszczan w zawrotnym tempie rosła liczba bezdomnych nędzarzy żyjących z żebraniny i kradzieży. Skala biedaków była bardzo szeroka: od dziadów odpustowych poprzez ubogich wieśniaków, żebraków i wyrobników do włóczęgów i przestępców włącznie. Wśród tych wszystkich kategorii znajdowała się również ogromna liczba bezdomnych dzieci. Kiedy Chmielowski przybył do Krakowa jesienią 1884 roku przybrał nie tylko tercjarski habit kapucyński ( 1887) , ale też podjął decyzję o posłudze w środowisku ludzi odrzuconych. Jak pisał ks. Czesław Lewandowski:" [...] zamieszkał w ogrzewalni, ale trudno sobie wyobrazić, że człowiek kulturalny, wykształcony, przyzwyczajony do salonów, nagle i dobrowolnie skazuje się na przebywanie w brudzie, zaduchu , towarzystwie nałogowych pijaków i potencjalnych morderców i w dodatku z zamiarem ich umoralniania".

Tak się jednak stało, i tu w na Kazimierzu , w najnędzniejszej dzielnicy Krakowa rozpoczął swoją ewangelicką misję. Założone przez siebie Zgromadzenia: Braci Albertynów (1888 r.) i Sióstr Albertynek (1891 r.) oparł na pierwotnej regule św. Franciszka z Asyżu. W celu pozyskanie środków materialnych na prowadzenie ogrzewalni miejskich przekształcanych w przytuliska zwracał się nie tylko o wsparcie do Rady Miasta Krakowa i zamożnych mieszkańców, ale też sam kwestował i sprzedawał swoje obrazy. Zakładał również domy opieki dla kalek , starców i nieuleczalnie chorych. Wiedział, że samo zaspokojenie fizycznego głodu, dawanie darmowego chleba i schronienia nie rozwiązuje tak nabrzmiałego problemu społecznego. Dlatego też przyuczał do zawodu; zorganizował stolarnię, warsztat szewski, piekarnię i szwalnię.

Aby zrozumieć choć w części sens tego wydawałoby się beznadziejnego wyboru Adama Chmielowskiego, wybitnego malarza , który zszedł do samego Szeolu, na samo dno ludzkiej nędzy i upadku by pomagać innym, warto zacytować ks. Zdzisława Klisia :"Chyba najtrafniejsza będzie konkluzja, że Chmielowski źródło sztuki i źródło piękna widział w człowieku i jego wartościach moralnych, dlatego porzucił malarstwo, aby ratować człowieka".

Część drugą znajdziesz TUTAJ - ŚWIATŁO W ŁACHMANACH cz.2

Tekst: Ireneusz Makowski dla MAGAZYNU DRAWSKIEGO