Kamila spotkałem w Złocieńcu na umówionym wcześniej spotkaniu. Rozmawiał spokojnie, dokładnie wyważając słowa, poruszał się tylko wówczas, gdy rzecz dotyczyła systemu... systemu „Precz z Komuną” Komisja Mieszkaniowa - Precz z Komuną! Pracuję za granicą, jak większość moich rówieśników ze Złocieńca, tu na miejscu pracy dla nas nie ma, są tylko podatki i kary. I właśnie o tym karaniu chciałbym opowiedzieć. Zacznę od tego, że przez kilka ostatnich lat opiekowałem się wujkiem obłożnie chorym, umierającym człowiekiem, którego nosiłem na rękach, bo był zbyt słaby by samemu się poruszać po mieszkaniu. A mieszkanie, ot takie liche, przy ulicy 11-go Listopada w Złocieńcu. Bez żadnych wygód, udogodnień, piece kaflowe, skorodowana instalacja elektryczna i kanalizacyjna. Po prostu złocienieckie mieszkanie komunalne. Rodzice mi pomagali, więc pomagaliśmy jak mogliśmy – wujek był dobrym człowiekiem, a takim zawsze należy się szacunek. Jednak kilka miesięcy temu, wujek zamknął oczy na zawsze, przygotowaliśmy pogrzeb, odprowadziliśmy i … rozpocząłem starania o pozostanie w mieszkaniu, zresztą, wydawało mi się to oczywiste. Wujek zameldował mnie już parę lat wcześniej, no więc myślałem, że to tylko formalność, ale okazało się, że nie jest to formalność, że jestem bardzo natrętny, niechcianym przez „system” obywatelem. Kiedy w urzędzie miasta zgłosiłem informacje o śmierci wujka, to rozpoczęła się cała batalia przeciw mnie. No czasami myślę, że na jedną komendę kilkanaście osób rozpoczęło akcję „deportacja Kamila Wąwoźnego. Doszło nawet do tego, że pewną panią S. z komisji mieszkaniowej, która dostała ataku agresji musiał uspokajać burmistrz. W Złocieńcu brakuje mieszkań nie od dziś, po co więc utrudniać życie. Przecież jak oni spróbują mnie eksmitować, będą musieli szukać zastępstwa. Po takich kilku spotkaniach z komisją mieszkaniową, ja podjąłem decyzję, że będę opisywał ten system publicznie. Wieszam więc plakaty na słupach ogłoszeniowych, nie o konkretnych ludziach, ale o tym systemie, który dla mnie kojarzy się z tym sprzed 25 lat, kiedy wołało się komuno precz! Wtedy jeden komisarz jak wydał wyrok na obywatela, to wszyscy inni, mniejsi komisarze, łącznie z tymi w sądach, dążyli do tego, żeby pogrążyć obywatela. Czego ja oczekuję? Nie spodziewam się wiele, ale jeśli mógłbym mieć złudną nadzieję, to chciałbym NORMALNOŚCI, to trudne słowo, ale może dzięki waszej redakcji poruszy się kilka urzędniczych serc i zamiast niszczyć spróbują rozwiązać problem. Mam nadzieję. Janie chcę się sądzić, to nie w tym rzecz, ale jeśli komuś odbiera się wszystko co posiada, to ten ktoś odda wszystko w imię tego, żeby nie odbierano mu ostatniej rzeczy, nadziei.

Wypowiedź Kamila spisał Mariusz Nagórski

Komentarz:

Działalność komisji mieszkaniowych zawsze jest obarczona olbrzymią odpowiedzialnością i dużą dozą niechęci ze strony tych, którzy nie zgadzają się z decyzjami komisji. W tym jednak przypadku niema potrzeby, kogoś unieszczęśliwiać poprzez odmowę. Tu widać, że młody człowiek radzi sobie, że mieszkanie już jest, było wcześniej. Nie zadłużone, po remontach, czyste, i nagle proszę odejść... Dziś jak żywo sytuacja przypomina te z filmu Alternatywy 4, kiedy szef spółdzielni wyszukiwał coraz to nowych przeciwwskazań dla przyznania lokalu petentowi, bo miał już kogoś innego na lokal. Dziś strona administracji brnie. Choć wystarczy rzeczowa wizja by się przekonać, że Kamil doprowadził mieszkanie do porządku, że mieszka tam od lat, że poświęcił część swojego życia dla opieki nad umierającym wujkiem (pokazywał nawet zaświadczenia od doktora Jurskiego, mówiące o pracy przy chorym). Ale samo proszenie o takie zaświadczenia jest uwłaczające, bo niby dlaczego udowadniać, że się nie jest wielbłądem ? Dla urzędniczej wykładni prawa? Warto przerwać tę drogę do eskalacji obopólnej złości i złośliwości. A rozwiązanie – własne mieszkanie, to bardzo wiele.