W czasie II wojny światowej w jeziorze Drawsko praktycznie nikt nie łowił ryb. Co z tego wyniknęło? 19-to kilogramowy szczupak!

- Przed wojną nad jeziorem istniało gospodarstwo rybackie, podobnie jak to jest dzisiaj – mówi doktor Jerzy Hojdys z Czaplinka. – Działało od lat 20-tych do 1939 roku. potem zatrudnieni tam ludzie poszli do Wehrmachtu. W czasie wojny właściwie nikt ryb nie łowił. W związku z tym mnożyły się i rosły. I potem, to znaczy w latach 1945 – 1965 w jeziorze Drawsko była bardzo duża obfitość ryb, choć w innych także. Mój śp. ojciec Stanisław Hojdys prowadził na miejscu wraz z żoną gabinet stomatologiczny. Był jednym z pierwszych wędkarzy, który łowił na Jeziorze Drawsko mając do dyspozycji mapę głębokościową. Ojciec upodobał sobie zwłaszcza pewne miejsce połowów, które po jakimś czasie zaczęto nazywać Górką Hojdysa.
To jedno z podwodnych wzniesień, leżące nieopodal obecnego ośrodka wypoczynkowego „Kusy Dwór”. Jego wierzchołek znajduje się kilka metrów pod lustrem wody. Stanisława Hojdysa, pioniera czaplineckiego powojennego żeglarstwa, widziano w okolicy tak często, że miejsce potocznie ochrzczono Górką Hojdysa.
- Ojciec łowił tam z sukcesem ryby. Nawet więcej, niż sam mógł skonsumować. Dlatego często je rozdawał, nawet przypadkowym osobom, co zyskało mu wielu sympatyków – dodaje Hojdys junior.

Jednym z okazów złowionych w tym miejscu był szczupak o wadze 19 kg! W wykazie największych ryb złowionych w jeziorze Drawsko, w którym znajdują się m.in. kilkunastokilogramowe szczupaki, ten jest rekordowy.
Jerzy Hojdys był także przyjacielem ze szkolnej ławy w Wadowicach późniejszego Papieża, Karola Wojtyły. Dom przy ulicy Długiej 29 w którym zatrzymywał się nasz Papież podczas kilkukrotnych spływów kajakowych rzeką Drawą, stoi w Czaplinku do dziś.

Tekst i zdjęcia: [jeziorotajemnic.pl]