To najpilniej strzeżony sekret w Polsce. Do dziś nie wiadomo co w latach pięćdziesiątych rozbiło się w gdyńskim basenie portowym. Zrządzeniem losu temat trafił również do Ekipy Akcji „Jezioro Tajemnic”. Jest nowy trop w tej bezprecedensowej sprawie. Prowadzi na Pojezierze Drawskie!

Motywem przewodnim ostatniej Nocy Muzeów w Gdyni była inwazja kosmitów na Ziemię. Wszystkie gdyńskie instytucje biorące udział w akcji połączył wspólny motyw poszukiwania tropów rozbitego statku UFO. W ten sposób Gdynia, podobnie jak dużo wcześniej powiat drawski (sprawa zatopionego w jeziorze Drawsko U-Boota), wykorzystała do promocji miejską legendę, w której tkwi spore ziarno prawdy. Temat ten zaistniał w Akcji Jezioro Tajemnic za sprawą prelekcji Jerzego Janczukowicza, wygłoszonej podczas ostatniej konferencji popularnonaukowej „Jezioro Tajemnic”, która odbyła się w lutym br. w Czaplinku. Piszemy o tym teraz, z okazji „Światowego Dnia UFO”, który przypadał 2 lipca.

Gdyńskie UFO to prawdziwe wydarzenie, o którym pisała ówczesna prasa. 21 stycznia 1959 roku podczas sztormu z nieba spadł płonący, czerwonej barwy obiekt. Zatonął w basenie portowym przy Nabrzeżu Polskim. Według różnych relacji, obiekt ten rozbił się o taflę wody, po czym został wydobyty przez wojsko i Urząd Bezpieczeństwa, a następnie wywieziony w nieznanym kierunku. Wokół tego zdarzenia narosło mnóstwo legend, do których postanowili nawiązać organizatorzy Nocy Muzeów. Co najbardziej intrygujące, na plaży miejskiej dzień po katastrofie widziano tajemniczą, wycieńczoną sześciopalczastą istotę, która miała później zakończyć życie na stole operacyjnym w jednym z trójmiejskich szpitali (nie wiadomo w którym).

Kilka miesięcy temu, bo w lutym br., temat zaistniał w Czaplinku. Okazało się, że uczestnik Akcji „Jezioro Tajemnic” Jerzy Janczukowicz, legenda polskich poszukiwań podwodnych, był w tamtym czasie proszony o udział w poszukiwaniach zatopionego UFO.

Co zobaczył? O tym w drugiej części artykułu.
C.D.N.

Tekst i zdjęcia: [jeziorotajemnic.pl]