Jako byłemu nauczycielowi języka polskiego, ciężko mi czasem przemilczeć to, co widzę i słyszę. Kilka dni temu w telewizorze wypowiadał się jeden z ministrów. Wygłosił m.in. taką myśl: „ te prawo obowiązuje od dwutysięcznego czwartego roku”. Lubię rozmawiać z dzieciakami o tym, co przerabiają w szkole. Pierwszaki z gimnazjum miały niedawno bardzo ciekawe zadanie. Podane przez nauczycielkę zdania zawierały błędy. Stylistyczne, gramatyczne… Uczniowie mieli je odszukać i zapisać zdania poprawnie. Wspomniany minister z pewnością by tego testu nie zaliczył. Razi bardzo buta i zarozumiałość takich „prominentów”. Przemawiają bowiem tonem nie znoszącym sprzeciwu, a ich wiedza kruszy się na poziomie gimnazjum lub nawet podstawówki. Jako facet tolerancyjny z natury, dopuszczam do świadomości fakt, że ludzie się mylą, lub czegoś nie wiedzą. Razi mnie zarozumiałość i brak kultury w połączeniu z głupotą.

Staram się pisać o tematach lekkich, wesołych. Przeważnie jestem w optymistycznym nastroju. Dzisiaj jednak trochę poważniej. Czy dobrze jest zwracać na takie przypadki uwagę? Oczywiście! To ważne czy może budzić zaufanie człowiek, który decyduje o losie naszego państwa, nas wszystkich. Mojego zaufania nie wzbudzi ktoś, kto nie potrafi odmienić przez przypadki nazwy swojej ojczyzny: „Rzeczpospolita Polska”. Są tacy w naszym sejmie! Jak wierzyć w jego wiedzę i kompetencje, gdy widzę, że nie opanował wiadomości z zakresu gimnazjum? Jawi mi się taki człowiek jako cwaniaczek, którego na szczyty władzy wywindowały koneksje i partyjniackie układy. Kiedy na dodatek słyszę z ust takiego prominenta zwrot: „ prawdziwi Polacy”, to przyznaję – krew się we mnie burzy. Kim są owi „prawdziwi Polacy”? Zdaniem pana polityka to zapewne ci, którzy popierają jego i jego partię. Ale, może tym prawdziwym Polakiem jest pijący piwo pod wiejskim sklepem bezrobotny? Taki potrafi podsumować politykę ministra, a nawet prezydenta jednym czteroliterowym słowem.

I to jest szczere i bardziej wiarygodne.

Pytają mnie czasem, na kogo będę głosował w najbliższych wyborach (ostatnio zawsze się jakieś zbliżają). Pytającym zapewne chodzi o to, jakie ugrupowanie polityczne popieram. Odpowiadam zawsze z przekonaniem „na kandydata mądrego”. Takiego na listach wyborczych zawsze poszukuję. Cytowanej na początku wypowiedzi ministra nie będę przytaczał w prawidłowej formie. Mógłbym obrazić wielu czytelników naszej gazety. Myślę, że wszyscy wiedzą jak to powinno wyglądać. Jak ktoś nie wie – niech zapyta pierwszoklasistę z gimnazjum.   

                                                                                         MICHU