Mam mieszane uczucia. W jednym z dawniejszych felietonów popełniłem błąd. Pisząc o poprawności językowej, sam wyraziłem się niepoprawnie, (napisałem „duża liczba osób”, a powinno być „duża ilość”).  Nie będę teraz wyjaśniał tego zagadnienia. Istotne jest to, że Pani Elżbieta – mieszkanka Rawicza (tak, tak i mieszkańcy Wielkopolski też czytają nasze czasopismo), ten mój błąd dostrzegła. Moje uczucia są stąd, że jest mi niewyraźnie, bo istotnie napisałem błędnie. Z drugiej strony odczuwam satysfakcję, że moje felietoniki są tak wnikliwie czytane. Skoro już o kontaktach z czytelnikami zacząłem – jeszcze jeden przypadek. Kolega, z którym znajomość i Jego światłe uwagi bardzo sobie cenię, z uporem twierdził ostatnio, że wyrażenia włanczać i wyłanczać są poprawne. (Pisałem niegdyś na ten temat dość obszernie) Spytałem przyjaciela jak taki zwrot napisać. Stwierdził, że pisze się włączać, lecz przeczytać można włanczać. Szanowny Czesławie, to taki sam absurd jak ten: piszemy Chopin, a czytamy Fryderyk.   Zaznaczyłem kiedyś, że w cyklu Savoir – vivre XXI w. pragnę odnosić się do sytuacji, które możemy wszyscy dostrzec w codziennych kontaktach z ludźmi. Kilkakrotnie usłyszałem w ostatnich dniach zwroty typu: „strasznie mi się podoba”, lub „na Sylwestra było strasznie fajnie”. Mówić w ten sposób, to jakby przeczyć samemu sobie. Straszne jest coś okropnego, przerażającego. Coś co nas dosłownie przestrasza. Bardzo niefortunne jest więc twierdzenie, że coś jest strasznie przyjemne.            Spróbuję zmierzyć się z problemem, który jest zmorą polszczyzny od lat. Wyrażenie bynajmniej. Przez ogromną większość używających tego słowa jest ono stosowane nieprawidłowo. W jednym z programów telewizyjnych prominentny pan poseł stwierdził: „Sejm odrzucił ustawę, ale ja bynajmniej głosowałem za”. Wielu ludzi nie widzi rażącego błędu. Wynika to prawdopodobnie z podobnego brzmienia dwóch wyrazów o zupełnie odmiennych znaczeniach. Gdyby zamiast słowa „bynajmniej” użyto słowa „przynajmniej”, wszystko by było ładnie. Po pomoc w wyjaśnieniu tego, sięgnę do słownika języka polskiego: -„bynajmniej  – wcale, ani trochę, w żadnym wypadku. Przykład: głos miał donośny, ale bynajmniej nie przykry”.  Jak teraz zrozumieć cytowaną wypowiedź posła? „Ja w żadnym wypadku głosowałem za”? No bez sensu. Prawda?  Słowo przynajmniej znaczy: „jako jeden z niewielu, jako jeden z nielicznych” i w tej sytuacji byłoby na miejscu. Nie ma tygodnia, żeby nie usłyszeć przynajmniej raz niepoprawnie użytego zwrotu bynajmniej: -ja bynajmniej czytałem, -ja bynajmniej obejrzałam, - bynajmniej ja tam byłem itp. Jeśli wolno mi coś radzić, nie używajmy tego zwrotu w ogóle.

 

                                                                                                                                                             MICHU